Timber by www.emsien3.com EMSIEN-3 Ltd

telefon +48 609387276 mapa ul. Rodzinna 41, 57-300 Kłodzko

Ból jest bardzo złożonym i niepoznanym do końca zjawiskiem. Trudno jest wyrazić go słowami, nie sposób porównać bólu u dwóch osób ani ocenić obiektywnie jego nasilenia. Dla każdego z nas jest czymś innym. W języku funkcjonuje wiele określeń bólu. Kiedy jednak przychodzi nam opisać ból u lekarza lub terapeuty często brakuje nam słów. Większość z nas ma jednak poczucie, że nadmierne wyrażanie odczuwania bólu jest niestosowne. Osoba, którą coś boli,  zakłada, że jej język będzie zrozumiały dla kogoś, do kogo zwraca się o pomoc. Oczekuje tego od lekarza. Oczekuje od niego reakcji adekwatnej do cierpienia. Każdy z nas może jedynie przypuszczać, czym jest doznanie bólu o innej osoby. 

Reakcje człowieka na ból u innej osoby są rozmaite. Na ogół współczujemy (mniej lub bardziej), a także oceniamy zachowanie towarzyszące bólowi jako adekwatne lub nie. W tym ostatnim przypadku posługujemy się własnym doświadczeniem na temat bólu. Kiedy widzimy, że ktoś doznaje urazu na ogół spodziewamy się u niego znacznego doznania bólu. Często dziwi nas, że osoba, która spadła ze znacznej wysokości wstaje i odchodzi bez jednego grymasu na twarzy. Innym razem widzimy dziecko, które przerażone płacze w czasie podawania szczepionki. Większość osób traktuje taki ból z niedowierzaniem.

Tak więc zwykliśmy nadawać wagę ludzkim doznaniom dotyczącym bólu, czyli oceniać je, choć nie mamy żadnych bezpośrednich informacji pozwalających nazwać ból u innej osoby, tak jak nazywamy np. kolor lub kształt. Zatem ocena bólu u innej osoby jest z gruntu “empiryczna”, oparta na naszym doświadczeniu. Osoby stykające się z cierpiącymi, w tym lekarze i terapeuci, posługują się tym właśnie sposobem myślenia. Wydaje się on naturalny i powszechnie akceptowany. Trudno wyobrazić sobie inny sposób.

Zacznijmy od definicji bólu. Bólem określamy nieprzyjemne doznanie czuciowe lub emocjonalne związane z uszkodzeniem tkanek. Co ciekawe chodzi tu nie tylko o obiektywnie stwierdzalne uszkodzenie tkanek, ale też przypuszczalne. Ta powszechnie stosowana definicja dopuszcza więc nazwanie bólem doznania, którego nie możemy odnieść do obiektywnie zauważalnego uszkodzenia tkanek. Innymi słowy, definicja ta nazywa bólem to, co osoba cierpiąca uważa za ból. Jak to się ma do naszej skłonności oceniania innych i zwykłego “poczucia sprawiedliwości”? Każdemu z nas wydaje się przecież, że nie wypada traktować na równi kogoś, kto przez wiele lat narzeka na ból kręgosłupa bez uchwytnej patologii z kimś, kto przebył poważną operację. Pierwszy z nich wydaje sie zupełnie sprawny, drugi porusza sie z trudem. Czy to możliwe, aby cierpieli podobnie? Otóż jest to możliwe: cierpienie, ból i niepełnosprawność towarzyszące doznaniu długotrwałego bólu, nie są bowiem tym samym.

Podzielmy doznanie bólu na kilka etapów, co pomoże nam go zrozumieć. Pierwszy z nich to wykrycie bodźca  potencjalnie niekorzystnego dla ustroju. To fizjologiczny proces, który zachodzi przed uświadomieniem sobie bólu i który trwa ułamki sekund. Do wykrycia bodźca służą wyspecjalizowane receptory, które rejestrują uszkodzenie tkanki. Na tym etapie odbywa się nie tylko przekazanie pobudzenia wywołanego przez bodziec do “wyższych” struktur nerwowych, ale także modulacja tego pobudzenia przez zawiłą sieć połączeń nerwowych. Dochodzi jakby do wstępnej selekcji tego pobudzenia, które nie jest jeszcze doznaniem bólu, lecz zwykłym pobudzeniem nerwowym. Wszystko to dzieje się, zanim ból dotrze do naszej świadomości. Na tym etapie bodziec bólu może ulec zahamowaniu, tak aby nie był nieprzyjemny jako doznanie. Układ nerwowy nadaje mu rozmaite cechy. 

To niezwykle ważny i interesujący etap. Na tę tzw. “modulację” bólu wpływają nasze wcześniejsze doznania bólu, doświadczenie zgromadzone w układzie nerwowym dotyczące konsekwencji podobnych bodźców w przeszłości, informacje z innych okolic ciała, w tym inne bodźce czuciowe przebiegające w tym samym czasie. To proces wstępnego “formowania” doznania bólu. Możemy na ten etap wpływać przy pomocy leków, fizjoterapii, oddziaływania psychologicznego i tzw. komplementarnych metod leczenia. Odczucie bólu, czyli jego percepcja, to etap uświadomienia sobie bólu i jego “spostrzeżenia”. Ważne jest uświadomienie sobie, że odczucie bólu może powstać w naszej świadomości bez poprzedzającego je bodźca, a więc bez uszkodzenia tkanek. Tak wytworzył się podział na ból “organiczny”, a więc powiązany z wykrywalnym uszkodzeniem oraz ból “psychogenny”, czyli nie mający odniesienia do zauważalnego uszkodzenia tkanek. Ten ostatni często traktowany jest jako pozbawiony znaczenia i nieco “niepoważny”. Człowiek, który dowiaduje się, ze jego ból jest “w głowie”, czuje się często bezradny. Jak bowiem odnieść informację o “psychogennym” pochodzeniu bólu do własnego doznania bólu? Informacja taka budzi niedowierzanie, zniecierpliwienie i złość.

W rzeczywistości każdy długotrwały ból jest poniekąd zjawiskiem “psychogennym”. W tym znaczeniu podlega kształtowaniu przez szereg bodźców zależnych od naszego samopoczucia, nastroju, cech osobowości, doświadczenia bólu w przeszłości i innych. Oddzielenie bólu “psychogennego” od “organicznego” nadaje się do rozważań teoretycznych. Z punktu widzenia cierpiącej osoby jest to najczęściej bezużyteczna i myląca klasyfikacja. 

Co więcej, ból często powstaje na skutek działania bodźca, a więc np. urazu, po czym toczy się, kiedy działanie tego bodźca ustało, często przez wiele lat. Uważa się, że znacznie częściej przyczyną bólu krzyża są  “zaburzenia funkcji”  tej części układu ruchu, niż jego uszkodzenie. Dla zrozumienia przewlekłego bólu ważne jest pojęcie  “sensytyzacji”  czyli niejako  “uwrażliwienia”  na ból. Okazuje się, że długotrwałe powtarzanie bodźców bólowych powoduje zmiany na poziomie receptorów bólu i struktur przekazujących pobudzenia w rdzeniu kręgowym, które powodują uwrażliwienie na bodźce. W ten sposób bodźce, które w innych warunkach nie powodowałyby nieprzyjemnych odczuć, możemy odczuwać jako ból.

Kiedy stwierdzamy patologię kręgosłupa w badaniach obrazowych, np. przepuklinę krążka miedzykręgowego w obrazie rezonansu magnetycznego, zaspokajamy niejako swoją potrzebę “unaocznienia” przyczyny bólu. Wreszcie możemy nazwać ból “organicznym” i odstąpić od nazbyt zawiłych rozważań o jego innych aspektach. Co jednak powinniśmy myśleć o setkach innych osób, u których stwierdzamy niemal identyczne zmiany w zdjęciach radiologicznych, obrazach MRI ( rezonansu magnetycznego) i innych, a które nigdy nie cierpiały na ból pleców? W istocie jest tak: tzw. “wypadnięty dysk" jest bardzo często stwierdzany przypadkowo, u osób które nie odczuwają bólu kręgosłupa. Wprawne oko specjalisty potrafi z dużym prawdopodobieństwem ocenić, które cechy przepukliny krążka międzykręgowego mają zapewne związek z bólem i innymi objawami. Zbyt często ten sposób myślenia prowadzi jednak do wniosku,  że jest to jedyna przyczyna bólu pleców.

Pacjenci z przewlekłym bólem, którzy odwiedzają lekarza, często prezentują swoje wyniki badań jeszcze przed wyrażeniem skarg na ból. Robią to często po to, aby zapobiec umniejszaniu ich dolegliwości. Wielu lekarzy unika rozmów na temat “psychologii” bólu, aby nie być posądzonym o bagatelizowanie skarg pacjenta. Niewłaściwie przekazana informacja dotycząca “psychologicznych” aspektów bólu może zerwać “wieź terapeutyczną” pomiędzy leczącym i leczonym i na długo utrudnić terapię. Powyższe rozważanie dotyczy jedynie bólu trwającego długo, a zatem “przewlekłego”. 

O ile wykrycie bodźca jest procesem fizjologicznym, o tyle jego odczucie to proces psychologiczny. Z odczuwaniem bólu wiąże się cierpienie, które nie jest jednak tym samym, co ból. Można by je określić mianem znacznego dyskomfortu lub stresu spowodowanego przez ból. Cierpieniu często towarzyszy lęk i poczucie choroby. Cierpiąca osoba odczuwa strach spowodowany obawą przed utratą sprawności i obniżeniem jakości życia. Cierpienie ma z kolei ogromne znaczenie dla postrzegania bólu przez osobę cierpiącą. U osób cierpiących na przewlekle zespoły bólowe dochodzi do zmian zachowania określanych jako “zachowania bólowe”. Rozwijają się one po miesiącach lub latach pod wpływem poczucia bezsilności, własnych wyobrażeń o przyczynie bólu i stosowanej strategii radzenia sobie z nim, a szczególnie strachu przed pogłębieniem sie bólu.

Badania dowodzą, że w terapii przewlekłego, tzw. “niespecyficznego” bólu krzyża wyniki są najlepsze, jeśli stosujemy wiele różnych strategii: leczenie farmakologiczne, rożnego rodzaju “blokady” (w uzasadnionych przypadkach), fizjoterapię, psychoterapię, szczególnie terapię poznawczo-behawioralną i tak zwane metody komplementarne (np. leczenie igłami, metody relaksacyjne, a nawet, w pewnych sytuacjach,  hipnozę). Wyniki leczenia zależą m.in. od przyczyny bólu, prawidłowego rozpoznania, czasu trwania bólu oraz cech osobowości osoby leczonej.

Jesteśmy też tutaj: